Szosa, gravel i MTB w pięknym opakowaniu wrześniowych imprez kolarskich

Trochę nas nie było, za to wiele się działo! Począwszy od startu na 2. edycji szosowego maratonu TOUR de GÓJSK, przez start w Karpaczu na jednym z najbardziej wymagających wyścigów typu uphill – Uphill Race Śnieżka, po start na kolejnej edycji ultramaratonu rowerowego Robinsonada, która tym razem zagościła na dobre w Łodzi. 🔥

34. edycja Uphillu Race śnieżka to Święty Gral dla wszystkich górali jeżdżących na rowerach 😁 Na trasie tegorocznej edycji o poprawę zeszłorocznego wyniku walczyli Adam Kobus i Tomasz Zychowicz.

Raz do roku systematycznie od lat pojawia się możliwość wjechania rowerem na najwyższy szczyt Sudetów – Śnieżkę. W tym roku to właśnie 8 września w centrum Karpacza odbywało się właśnie kolarskie święto, na którym pojawiło się ponad 300 kolarzy z Polski i nie tylko. Jeden z najtrudniejszych wyścigów typu Uphill liczył ponad 13km długości i ponad kilometr podjazdów. Tego dnia porywisty wiatr nie ułatwiał zawodnikom wjazdu na szczyt, szczególnie na ostatnich fragmentach trasy.

Ogromnym sukcesem może pochwalić się również Wiktoria Domańska, której udało się wypracować 4 miejsce Open wśród kobiet 7 września na trasie Robinsonada Łódzkiej! 🏆

250km nie jeździ się codziennie. Ponad 15 godzin niezapomnianej przygody spędzonych na siodełku rowerowym, oraz na wymianie zerwanej linki przerzutki. Nie każdy potrafi sobie poradzić z wyzwaniem, kiedy w najbardziej nieoczekiwanym momencie sprzęt odmawia posłuszeństwa. Mimo tego, że start był w weekend a większość sklepów była tego dnia zamknięta udaje się Wiktorii naprawić usterkę i z powodzeniem ukończyć wyścig 🤩

Charakter imprezy Tour de Gójsk sprawił, że zyskała ona grono swoich zwolenników. Przygotowana pętla o długości 25km, oraz limit czasu wynoszący 8 godzin pozwalał w pełni cieszyć się atmosferą na trasie, oraz realizować założone przed startem cele. Impreza odbyła się 31 sierpnia

– Krystian Wojciechowski: ” 2 Edycja Tour de Gójsk przygotowana na jeszcze wyższym poziomie z pomiarem czasu na okrążenie. Start nastąpił o 10, a koniec o godzinie 18. Standardowo 8 godzin jazdy. Po pierwszym okrążeniu było wszystko ok. Mimo iż asfalt był mokry po deszczu i wiało z każdej strony, jazda była przyjemna. Nie zastanawiając się, po pierwszym okrążeniu ruszyłem na drugie. Wiatr troche się zmógł, lecz nie dawałem za wygraną. Po drugim okrążeniu wpadam na punkt kontrolny z pomiarem czasu – można powiedzieć dopiero rozgrzany. Na trzecim kółku, 5km po opuszczeniu punktu kontrolnego następuje trzask na małej nierówności i gubię szprychę 😕. Lecz nie poddaje się, ponieważ bez jednej można jechać dalej. Po kolejnych 10km pęka kolejna szprycha która wkręca się w przerzutkę jednym słowem kończąc przygodę. Byłem zmuszony zatrzymać się z powodu awarii, wyciągnąłem szprychę zagiętą i powolnym tempem z rozwalonym kołem dotarłem do mety gdzie musiałem zrezygnować. Na mecie serwis rowerowy chciał pomoc w naprawie, lecz nie miał przy sobie szprych. Impreza bardzo fajna, pogoda dopisała, humory też. Spotkałem wiele sympatycznych osób, których znałem z poprzedniej edycji, a także poznałem nowych, którzy okazali się równie pozytywnie zwariowani 😄

Mimo że sezon rowerowy 2024 niestety powoli zmierza ku końcowi, staramy się wyciągnąć z niego najwięcej ile się da! Nie śpieszno nam myśleć o ubraniu roweru w piżamę, dlatego możecie spodziewać się, że niedługo zobaczymy się ponownie! 🫶